Photo by Angry._.Kat on Unsplash
Skąd to się wzięło

Historia powstania.

SeFoLubri nie powstał w laboratorium ani w dziale marketingu. Powstał w garażu, bo sam jestem motocyklistą i miałem dość kompromisów.

Jestem motocyklistą i szukając idealnego rozwiązania do smarowania łańcucha, chciałem stworzyć produkt — na początku dla siebie — pozbawiony wad, które widziałem zarówno w olejarkach krajowych, jak i zagranicznych.

Setki złotych za zbiorniczek z elektrozaworkiem i czasówką to w gruncie rzeczy dalej zwykła, grawitacyjna kapaczka. Brudząca i nie pozwalająca się porządnie ustawić — z wielu przyczyn, choćby zmieniających się warunków pracy łańcucha czy samego oleju, który się w niej używa. Testowałem też lepkie spraye do łańcucha, które owszem, smarują, ale zostawiają na łańcuchu, felgach i osłonie warstwę, którą trzeba potem szorować i myć.

Projekt ewoluował. Zależało mi, żeby był maksymalnie uniwersalny — żeby pasował zarówno do zabytkowego klasyka, jak i do crossa, enduro czy nowoczesnego sprzętu. Postawiłem sobie też twardy warunek: urządzenie ma nie ingerować w oryginalną instalację motocykla. Zwykłe podłączenie pod dedykowane złącze osprzętu, przez bezpiecznik — i tyle.

Wszystko to się udało. Z moim urządzeniem proces ustawienia olejarki to czysta przyjemność.

Wystarczy po dłuższej podróży odstawić motocykl na noc, a jeśli następnego dnia zauważę, że coś skapnęło na podłogę z łańcucha albo osłony — otwieram ustawienia, klikam „za mokro" i voilà. Olejarka sama koryguje dawkę.

Software od tamtej pory sporo ewoluował i rozrósł się o wiele funkcji, których na starcie nawet nie planowałem. Ale to, co niezmiennie robi najlepszą robotę, to sam hardware — pompka, która bez zarzutu smaruje mój własny łańcuch od kilku tysięcy kilometrów. Łańcuch jest niemal czysty, lekko naoliwiony dokładnie tam, gdzie powinien być: na rolkach i od wewnętrznej strony. Cała obsługa, jaką mu daję, to przetarcie suchą szmatką raz na tysiąc kilometrów — bez mycia, bez szorowania, bez walki z lepkimi resztkami sprayu, które sam miałem okazję przetestować na własnej skórze.

Łańcuch motocykla po około 1000 km pracy z olejarką SeFoLubri, przed przetarciem
Mój łańcuch po ok. 1000 km — przed przetarciem. Rolki i środek łańcucha delikatnie wilgotne, tak samo obie zębatki. Żadnego zaschniętego brudu ani lepkiej warstwy.
Łańcuch smarowany smarem w sprayu — zaschnięty, lepki brud na rolkach i zębatce
Łańcuch smarowany smarem w sprayu.
Wojciech Pyrz
Twórca SeFoLubri